Konkurs Kuchennych Wariacji i Piri Piri :)

Jakby ktoś jeszcze nie słyszał o naszym konkursie to zachęcam do zachęcam do udziału – zwłaszcza osoby z Krakowa i okolic lub te, które się wybierają w najbliższej przyszłości do naszego miasta :)

Szczegóły tutaj: http://kuchennewariacje.pl/?p=1321

konkurs01

Tagged , ,

Kończę z blogiem słodkiFACET

Podjąłem decyzję – kończę z blogiem słodkiFACET.

Ale zaraz, zaraz – opuszcza bloga, ale nie moje postanowienia kulinarne :) Stwierdziliśmy z żonką, że jak już oboje razem chodzimy na wszelkiej maści warsztaty kulinarne czy też eventy, jak już razem przeciskamy się w naszej skromnej kuchni, jak już razem coś pichcimy to chyba lepiej będzie prowadzić jednego bloga tak więc przeprowadzam się do mojej żonki i teraz wspólnie będziemy tworzyć jeden blog Kuchenne Wariacje :) Mam nadzieję, że będzie on ciekawy, z solidną ilością twórczych potraw i wypieków, ze sporą dawką fotorelacji czy recenzji i oczywiście z konkursami, z których pierwszy już za momencik :)

Do zobaczenia na www.KuchenneWariacje.pl :)

kw-new900

 

Tagged , ,

Warsztaty w Piri Piri: makarony

Powiem Wam, że był to sajgon – tak wielki, że ciężko było nadążyć z robieniem zdjęć tego co działo się na palnikach i serwowanych potraw. Sos za sosem, makaron za makaronem. Momentami zastanawiałem się czy na kuchence to ten sam sos, któremu przed momentem zrobiłem zdjęcie czy już kolejny. Sam fakt obecności 5 kucharzy świadczył o tym że było co robić – a uwierzcie było bo zaserwowano aż 17 dań! Różne rodzaje makaronów, różne składniki sosów a na dodatek to czego brakowało mi we wcześniejszych edycjach warsztatów czyli ręcznie robionego makaronu w dwóch wersjach. Borowiki, krewetki, bób czy suszone pomidory to tylko część składników makaronowych warsztatów. Niestety i tym razem musiałem obyć się smakiem jeżeli chodzi o słodycze ale smak dań zrekompensował ich brak :) To już moje trzecie warsztaty w Piri Piri i każde kolejne podnoszą poprzeczkę więc nie wiem jak sobie poradzą organizatorzy z faktem, że publiczność będzie chciała spróbować i zobaczyć jeszcze więcej w kolejnych edycjach – wiecie… apetyt rośnie w miarę jedzenia ;)

000

001

Kontynuuj czytanie

Tagged , , ,

I mnie się coś trafiło :)

Jakiś miesiąc temu Magda z bloga Z miłości do słodkości zorganizowała pierwszoroczny konkursik. Trzeba było coś przygotować z opublikowanych na blogu Magdy przepisów. Ja przygotowałem tartę waniliową i udało się zająć drugie miejsce – czyż nie miło? :) Jako nagrodę upolowałem muffinkową foremeczka więc będzie do kompletu z innymi :) Dziękuję :)

 

konkurs-tarta

Tagged ,

Fotoreportaż: kurs sommelierów

Kolejny fotoreportaż na słodkiej stronie ;) Tym razem to kilka zdjęć z kursu sommelierów pierwszego stopnia zorganizowanego przez Szkołę Sommelierów w Krakowie.  Kurs odbył się w Piwnicy Pod Baranami, gdzie klimat tego miejsca idealnie komponował się z tematyką :)

Nie ukrywam, że lubię takie kursy/warsztaty gdzie nie tylko siedzi się i słucha wykładowcy ale też można brać czynny udział czy też zamiast kilkugodzinnego dzierżenia długopisu w dłoni można go zastąpić jakimś jedzonkiem czy jak było podczas tego kursu kieliszkami z winem.

Materiały szkoleniowe rozdane, rzutnik już wyświetla pierwszy slajd, a kursanci gotowi do wchłaniania wiedzy więc można zaczynać. Na początku kilka słów o tym jak powinno się otwierać butelkę, jak winna być trzymana w trakcie otwierania i jak powinno się zachowywać podczas serwowania wina.

Kiedy pierwsze wino zostało otwarte i rozlane do kieliszków, kursanci zaczęli próbować ocenić smak, ciężar i długości serwowanego trunku. Uczestnicy wąchali, smakowali i próbowali określić z czego było wykonane wino, co można w nim wyczuć, jaki wpływ na smak wina ma połączenie go z przykładową potrawą.  Jak dobrze pamiętam to degustowanych i omawianych win było pięć – czerwone oraz białe. Ale samo wino to nie wszystko ponieważ to jakie spożywamy potrawy do wina ma ogromne znaczenie gdyż niesłychanie zmienia jego smak czego muszę przyznać nie byłem świadom.

Degustacje i analizy win były przedzielone informacjami o tym jak miejsce i warunki w których rosną winorośla mają wpływ na wino, jak zbudowane są owoce winogron, jak i gdzie jest przechowywane gotowe wino czy też jakie są reguły łączenia wina z jedzeniem.

Na koniec uczestnicy otrzymali dyplomy a ukoronowaniem kursu była wspólna fotografia :)

Musze przyznać że dawka informacji jakie Monika Bielka-Vescovi - właścicielka szkoły – przekazała w ciągu 4-ch godzin słuchaczom była naprawdę solidna – aż do tego stopnia, że miałem tylko kilka kadrów kiedy ma zamknięte usta bo ciągle mówiła :) Kurs ten jest przeznaczony dla sympatyków wina jak i osób pragnących poszeżyć swoją wiedzę w tym zakresie (np. kelnerów, barmanów itp) więc czy taka osoba jak ja tzn. nie pijąca mogła coś z niego dla siebie wynieść? Ależ oczywiście!!! – i to bardzo dużo. Nawet nie sądziłem jak ważne są warunki przechowywania wina, jak istotne jest to z czym je serwujemy, jak można się nim delektować a nie tylko wychylić butelkę co z bólem serca muszę przyznać widzę często, jak analizując wino można dostrzec paletę smaków. Dzięki tej wiedzy – choć sam nie piję – nabrałem zdecydowanie innego podejścia do tego rodzaju alkoholu i kto wie – może kiedyś kieliszeczek wina do obiadku zastąpi dotychczasowy odrdzewiacz czyli moją ulubioną colę? ;)

Myślę, że nie ma sensu abym się więcej rozpisywał bo najlepszym sposobem na usłyszenie całej zawartości kursu będzie w nim osobiste uczestnictwo co szczerze polecam :)

000

Kontynuuj czytanie

Tagged , , , ,

Toskańskie cantuccini z migdałami i żurawiną

Ostatnio podczas spotkania stowarzyszenia Kobiety i Wino (tutaj fotoreportaż) miałem okazję po raz kolejny spróbować fantastycznych toskańskich ciasteczek. Przymierzałem się już kilka razy do nich ale zawsze coś innego było do zrobienia niemniej jednak w końcu się udało i pojawiły się w moim piekarniku cantuccini bo oni właśnie mowa :)

Przy okazji jak już jesteśmy w temacie Włoch to zapraszam dzisiaj do restauracji Piri Piri na kolejne warsztaty kulinarne gdzie tym razem tematem będą makarony – podobno znajdzie się też coś słodkiego na co bardzo liczę (tu relacja z poprzednich warsztatów) :)

153

Składniki:

- 350g mąki pszennej
- 220g cukru
- 55g masła
- 3 jajka
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- starta skórka z 1 pomarańczy
- 100g migdałów
- 50g suszonej żurawiny

143

Najpierw zaczynamy od uprażenia migdałów żeby zdążyły przestygnąć. Tym razem uprażyłem je na patelni (ok. 5min.) ale jednak lepsze były kiedy je prażyłem w piekarniku (podobny czas w 180 stopniach) tak więc następnym razem (a na pewno będzie następny raz) skorzystam z tej opcji prażenia.

142

Kiedy migdały przestygną zabieramy się za ciasto. Najpierw miksujemy cukier i masło. Kiedy składniki się połączą dodajemy jajka cały czas miksując.

01

Następnie dosypujemy powoli – żeby się od mąki siwy dym nie zrobił w kuchni – mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia oraz startą skórką z pomarańczy.

02

Tak wymieszane składniki utworzą dość kleistą masę którą ostatecznie wyrabiamy rękami jednocześnie wrzucając żurawinę i migdały. Jeżeli ciasto będzie się za bardzo kleić to można dosypać troszkę mąki. Z gotowego ciasta tworzymy dwa płaskie chlebki (ja miałem ok. 5 cm szerokości i 3 cm wysokości) i pieczemy je w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok. 25 minut. W tym czasie nasze dwa ciasta winny się lekko zarumienić i stwardnieć .

03

Następnie wyciągamy z piekarnika i zostawiamy je aby lekko ostygły i łatwiej było je kroić. Kroimy na małe kromeczki o szerokości gdzieś 1,5-2 cm. Układamy na blasze i wsuwamy ponownie do piekarnika jednocześnie zmniejszając temperaturę do 160 stopni. Tak pieczemy przez kolejne 15 minut.

04

Po upieczeniu uchylamy lekko piekarnik i zostawiamy nasze cantuccini do wystudzenia :) Gotowe ciasteczka najlepiej przechowywać w metalowej puszce :)

 

Spostrzeżenia:

- jak nie wszystkie to część migdałów dobrze lekko pokruszyć bo wtedy łatwiej się kroi nasze kromeczki

 

152

 

 

Tagged , , , , , ,

Cytrynowa babka piaskowa

W końcu dzisiaj coś na słodko  bo ostatnio tylko fotoreportaże ( a kolejny już na tapecie ;) ). Od najmłodszych lat przepadałem za babeczkami (i tymi starszymi i tymi młodszymi ;) ) więc pewnie dlatego tak zawsze mnie ciągnie w tym kierunku i na moim blacie pojawiła się jedna z moich ulubienic czyli cytrynowa babka piaskowa :)

 

Składniki:

Ciasto:
- 60g mąki ziemniaczanej
- 115g mąki pszennej
- 135g cukru
- 150g margaryny do wypieków (np. taka Kasia)
- 3 jajka
- sok wyciśnięty z 1 cytryny
- skórka starta z 1 cytryny
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 3 łyżeczki kandyzowanej skórki z cytryny
Dodatkowo do posypania:
- 2 łyżeczki cytrynowego cukru pudru
- skórka starta z jednej cytryny

 

Najpierw roztapiamy margarynę i zostawiamy na chwilkę aby ostygła. Następnie miksujemy jajka z cukrem na gładka masę. Do ubitych jajek dodajemy zmieszane mąki z proszkiem do pieczenia i dalej miksujemy. Kiedy składniki się połączą to wlewamy roztopioną margarynę, dorzucamy starta skórkę z cytryny, kandyzowaną skórkę oraz wlewamy wyciśnięty sok.

Jeżeli nasza foremka nie jest teflonowa bądź silikonowa to smarujemy ją masłem i obsypujemy bułką tartą. Przelewamy masę do formy i wstawiamy do nagrzanego piekarnika do 175 stopni piekąc przez 50 minut (piekarnik bez termoobiegu). Kiedy ciasto się upiecze a następnie ostygnie, posypujemy je cukrem pudrem i startą skórką z cytryny.

Ciasto gotowe więc można smakować :)

SAM_2499x900sf

SAM_2503x900sf

 

Tagged , , ,

Fotoreportaż: Wino od kuchni

We wtorek miałem okazję uczestniczyć w spotkaniu stowarzyszenia Kobiety i Wino, które odbyło się w Czułym Barbarzyńcu (ja słodki, „on” czuły – ech… dobrze że już po walentynkach bo ktoś mógłby zasugerować, że to jakaś para a ja już żonkę mam ;) ).

Przyznam, że zastanawiałem się jak to będzie ponieważ miała być degustacja, miała być mowa o winach, a ja sympatykiem ich nie jestem – ba… w ogóle nie jestem sympatykiem alkoholu (nie nie – nie z powodu, że mi coś wszyto czy już tak ostatnio pobalowałem i czas zwolnić tempo – od najmłodszych lat serwuję sobie używki w postaci słodyczy i jakoś nigdy nie stałem się fanem alkoholu – no może poza Malibu, które niedawno zaadoptowałem do wypieków ;) ). Tak czy inaczej to że alkoholu nie piję nie oznaczało że nie mogę poznać nowych osób czy też co nie co posłuchać o tym napoju, który od wieków towarzyszy ludziom :)

000

Kontynuuj czytanie

Tagged , , , , ,

Tarta z karmelem i migdałami

Walentynki, walentynki, dla chłopczyka, dla dziewczynki…. ;)

Wszędzie serca, wszędzie róże,
gotujący i pieczący, panny, panie i chłopaki,
każdy chce nadrobić braki,
więc do kuchni czas podążyć, słodką tartę w mig przyrządzić :)

Taaaaaa….. walentyki…. czyż nie jest to miłe choć przez wielu bardziej postrzegane jako komercyjne święto? Może, ale ja tam lubię każde święto gdzie może być miło, sympatycznie, słodziutko i cieplutko dlatego ja również postanowiłem czynnie brać w nim udział i przygotować tartę od serca z karmelem i migdałami ;)

Tarta z karmelem i migdałami

To zaczynamy od składników:

Ciasto:
- 200g mąki pszennej
- 100g masła
- 75g cukru pudru
- 1 jajko
- 1 łyżka jogurtu naturalnego
Karmel (przepis z TEJ strony):
- 120g cukru
- 200g śmietanki 30%+ 120g migdałów

001sf

Najpierw zaczynamy od wyrobienia ciasta.  Wrzucamy wszystkie składniki (mąka, cukier, jajko, masło, jogurt) do robota i rozrabiamy do momentu aż będzie jednolita masa i ów masa będzie tworzyć taką zwartą całość. Wyciągamy z robota ciasto, zwijamy w folię spożywczą i pakujemy na jakieś pół godziny do lodówki.

002sf

Kiedy ciasto odleży swoje w lodówce, wyciągamy i śmiało rozwałkowujemy. Następnie przekładamy do foremki – ja taką mam prosto od serca ;) – i pakujemy na 20 minut do nagrzanego do 160 stopni piekarnika. Pamiętajmy żeby nakłuć jakimś fantastycznym widelcem naszą tartę zanim zaczniemy ją piec bo może się okazać, że zrobi się taki bąbel iż nie będzie jak nałożyć „farsz” ;)

003sf

Kiedy tarta się upiecze możemy wykorzystać nagrzany piekarnik i uprażyć nasze migdały – 10 minutek w 180 stopniach.

004sf

Tarta upieczona, migdały uprażone więc bierzemy się za karmel. Od razu Wam się przyznam – jeżeli nie czytaliście mojego ostatniego postu – że u mnie łatwo nie było: spalona patelnia i siwy dym w mieszkaniu niemniej druga próba była ok ;) Wsypujemy na patelnię cukier i staramy się go rozłożyć na całej powierzchni patelni. Stawiamy na średniej wielkości palnik/płytę i czekamy aż cukier zacznie się rozpuszczać.

005sf

Kiedy cukier się rozpuści to wlewamy do niego śmietankę i szybko mieszamy żeby się nie zrobiła „klucha”. Jeżeli tak by się stało to mieszamy do tego momentu aż całość rozpuści się na jednolitą masę (cały czas trzymamy patelnię na gazie). Kiedy cukier połączy się ze śmietanką na jednolitą masę to wrzucamy do niego migdały i chwilkę mieszamy.

006sf

Gotowy karmel z migdałami przelewamy na naszą tartę, odstawiamy do stężenia i możemy się słodko objadać :)

007sf

008sf

 

 

Tagged , , , , , ,

Nic nie wychodzi :(

Macie czasami coś takiego że choćbyście się nie wiem jak starali, choćbyście robili przepis po raz setny, choćbyście użyli najlepszych produktów to i tak nic nie wychodzi? No właśnie – ja mam tak od dwóch dni :( Jakby się coś sprzeciwiło przeciwko mnie. Wyrabiam ciasto a tu kicha – zamiast właściwej zwartej konsystencji to jakiś glut. Zabieram się za karmel a tu siwy dym na pół kuchni i spalona patelnia. Biorę barwnik ale zamiast właściwego użytego koloru pojawia się szaro bura masakra :( Myślę sobie: nie! to na pewno nie zchrzanie bo ostatnio wyszło więc łapię się za przepis na makaroniki, nieco modyfikuję, przy okazji robię syf w kuchni, która wygląda  jak po nalocie i….. i kolejna kicha :( Masa za rzadka i rozlewa się po matach, schnąć nie chcą, jak już wyschły to w piekarniku popękały i wcale jakoś ładnie nie wyglądały (choć smak fajny). Myślę, że chyba trzeba to zostawić i dać sobie spokój do jutra aż będą lepsze fluidy bo ileż można – co nie?

Miłego wieczorka i zdecydowanie lepszych wyników niż u mnie ;)